| Total Overdose - Recenzja |
|
Total Overdose
Rodzaj : TPP Producent : Deadline Games Wydawca : Eidos Wydawca PL : CD Projekt Wymagania : 1.5 GHz, 256MB RAM, karta grafiki 32MB, 1.7 GB HDD, Windows 2000/XP.
Nazywam się Ramiro. Ramiro Cruz. Niedawno wyszedłem z więzienia i trafiłem do tego miasta z powodu mojego tatka i brata. Mianowicie mój ojciec po perfekcyjnym wykonaniu zadania został wyrzucony z samolotu, którym miał uciec. Na początku miał się tym zajmować mój brat, ale cóż... złamał nogę ciamajda. Więc jestem tutaj i robię kolejne misje na polecenie organizacji DEA.
Tak właściwie można opisać sam początek gry. Total Overdose jest grą o rzadko spotykanych latynoskich klimatach. Produkcja mniej znanej firmy Deadline Games miała być konkurentem GTA... jednak to jeszcze nie ten poziom by móc równać się z serią Grand Theft Auto. Cała gra opiera się na jednym - ciągłym strzelaniu i skakania z misji do misji. No, ale grę trzeba poznać...
Sam początek Grę zaczynamy grając chwilę ojcem Ramiro. Mamy za zadanie dostać się na lotnisko gdzie czeka na nas samolot, którym mamy uciec. Przy okazji wykonywania tego zadania poznajemy podstawowe klawisze funkcyjne oraz obsługi gry. Obydwie te rzeczy nie są skomplikowane. Klawiszami jakich będziemy używać często będą klawisze kierunkowe, przeładowanie, skok, użycie i klawisze 1-0 do wyboru broni (lub ten pokręcimy kółkiem co jest wygodniejsze). Gdy już docieramy do samolotu i uciekamy na jego pokładzie zostajemy wyrzuceni z niego przez bliżej nieokreśloną postać. Wtedy akcja przeskakuje na brata Ramiro, Tommy'iego. Rozwalamy nim pewną ciężarówkę poznający przy okazji jedną z opcji - wyskakiwanie z wozów w trakcie jazdy i... kreatywne ich używanie. Mianowicie wóz z którego wyskoczymy, po zetknięciu się z jakimś obiektem eksploduje. I tak właśnie dzieje się z wymienioną wyżej ciężarówką. Tommy jednak w wyniku małej... pomyłki trafia na wózek z nogą w gipsie. I wtedy do akcji wkracza Ramiro...
Od misji do misji. Dochodzimy teraz do jednej z rzeczy przez, którą gra ta nie jest konkurencją dla GTA. W TO skaczemy z misji do misji, bo poza nimi... nie ma nic do roboty. W San Andreas robiło się nawet bezsensowne rzeczy dla przyjemności czy też z przymusu. Tutaj jednak tego brakuje, miasto jest puste, nieciekawe i wygląda na ledwo żywe. Wszędzie wprawdzie porozrzucane są znaczki, które - po uzbieraniu odpowiedniej ilości - podnoszą nam życie czy dają bonusy do broni jak podwójne pistolety. Jednak zbieranie ich będzie kręciło tylko ludzi chcących odkryć każdy zakamarek terenu gry. To samo tyczy się punktów za których daną liczbę otrzymujemy któryś ze znaczków. Pomiędzy misjami, jak i w trakcie możemy zapisywać grę. Jednak w miejscach wyznaczonych przez twórców gry. Oznaczone są one jako niebieskie koła o takiej samej poświacie. Gdy już do takiego dotrzemy wybieramy jeden spośród wszystkich slotów i na nim zapisujemy grę. Na nasze szczęście punkty te pojawiają się 3-4 razy na misję i mimo tego, iż nie są one krótkie wystarczają nam w zupełności.
A same misje... A same misje są jednym z mocnych punktów gry. Mimo, że każda opiera się na wylewaniu wiader naboi i wybiciu połowy populacji Meksyku gra się w nie przyjemnie. Innym ich plusem jest różnorodność lokacji gdzie wykonuje zadania. Walczymy na przykład na wielkim stadionie gdzie odbywa się corrida czy też w azteckich piramidach. Co jakiś czas zdarzy nam się ważniejszy przeciwnik, który posiada większą ilość HP niż reszta. Cele są różne... a to zabić tego, zdobyć to. W sumie nic takiego, ale kto by na to patrzył. W końcu liczy się strzelanie. Szkoda jedynie, że ofiary do, których strzelamy są idiotami. Stoją w miejscu i prują do ciebie z nadzieją, że zginiesz. Od czasu do czasu skoczy taki w bok czy przebiegnie w inne miejsce, ale cały czas jest odkryty i czeka tylko na wpakowanie sobie paru kulek. A walczymy m.in. z meksykańskim wojskiem czy ochroniarzami pewnego bogacza w... biustonoszach.
Broń W Total Overdose nie posiadamy tylko i wyłącznie broni palnej. Możemy bojować mężnie dzierżąc w rękach... grabie. Oprócz grabi broni do walki na bliski dystans otrzymujemy jakże znany nam kij basseballowy czy maczetę. Jeśli chodzi o broń palną, dzieli się ona na parę rodzajów. Pistolety, strzelby, karabiny maszynowe i broń ciężka. Obsługa nimi jest banalna gdyż wspomaga nas automatyczne celowanie. Samych broni palnych też nie jest wiele. Po dwa pistolety, strzelby, dwie bronie ciężkie (granatnik oraz rakietnica) i trzy bronie maszynowe. Ostatnim rodzajem broni palnych są dwie bronie śrutowe. Typowy shotgun i jednoręczny obrzyn. Większość z tych broni możemy trzymać dwie naraz. Musimy, jednak uzbierać daną ilość znaczków broni o czym już pisałem.
Parę bajerów Pierwszy, którego będziemy używać niemal non-stop jest spowolnienie. Tak tutaj występuję stara sztuczka z którego słynął pierwszy Max Payne. Gdy będziemy oddawali skoki na bok lub strzelali inne akrobacje gra nam się spowolni dzięki czemu bez stresu będziemy mogli wykończyć o wiele większą ilość przeciwników. Oczywiście, żeby nie było super łatwo ogranicza nas pasek, który z czasem się regeneruje. Jednak rzadko kiedy mamy problemy z staminą. Inną fajną rzeczą są akrobacje robione przez Ramiro. Odbija się od ściany czy też wbiegając na nią robi efektywny skok 360 stopni. Rzecz jasna w trakcie tych popisów mamy możliwość ostrzelania wrogów.
Ostatnią sztuczką są loco movies. Są to dość... oryginalne kombosy pomagające nam w siekaniu wroga. Przyzywamy sobie meksykańskiego zapaśnika, dostajemy dwa strzelające futerały (zgadnijcie, jaki film?) czy też wykręcamy piruecik z uzi zabijając paru wrogów najbliżej nas. Ograniczono je jednak ilością. Możemy mieć najwięcej po 2 sztuki każdego loco movie. zdobywamy je zabijając wrogów na różne sposoby. Na przykład za wymierzenie paru ładnych headshotów otrzymujemy golden gun który automatycznie mierzy headshoty. A samo strzelanie headshotów jest... oryginalne. Mianowicie przytrzymujemy sobie przycisk i wtedy przy wrogu pojawia się drugie kółko i gdy one zmniejszy się do rozmiarów takich, że mieści się w nim tylko głowa wroga puszczamy klawisz i piękny headshot.
Grafika Jest to zdecydowanie najsłabszy punkt gry. Już kiedy była wydawana nie budziła podziwu. Nawet na najwyższych detalach można wychwycić gdzieniegdzie kanty czy też niższą rozdzielczość tekstur. Lepsza jest animacja postaci. W trakcie biegu Ramiro porusza nogami naprawdę szybko a nie jak jakiś paralita. Leży za to animacja samochodów. Wyglądają jak statyczna bryła jadąca dzięki powiewom wiatru. Wrogowie zaś potrafią pośmiertnie przybrać ciekawe pozycje, czy też wsiąknąć połowicznie w ścianę. Bo wybuchu zaś wylatują w powietrze jakby nadziano ich na rakiety.
Muzyka Latynoskie klimaty - tak można streścić soundtrack TO, który jest naprawdę udany. Połączenie hiszpańskiego rapu jak i takiej wesołej meksykańskiej muzyki wykonywanej przez stereotypowych mariachi wypada w tej grze bardzo dobrze. Nie znalazłem utworu, który nie pasowałby do gry.
Koniec Sama gra - gdyby nie grafika i mała monotonność po jakimś czasie - byłaby godna polecenia. Jeśli lubisz latynoskie klimaty i bezmyślną masakrę z nie myślącymi wrogami - bierz. Jeśli nie... odpuść sobie.
Ocena : 7/10 Grafika : 6 Muzyka : 8 Grywalność : 8
Plusy : + Muzyka + Bullet time + Strzela się całkiem miło + Ciekawe mapy
Minusy : - Grafika - Lekka monotonia pod sam koniec gry - Wrogowie mogliby być odrobinę inteligentniejsi
AUTOR: VISOR
|
|