| Bet on Soldier - Recenzja |
|
Bet on Soldier
Kategoria : FPS Producent : Kylotonn Dystrybutor : Digital Jesters Dystrybutor PL : Techland Premiera w Polsce : 14.10.2005
Francja wielu graczom zapewne kojarzy się z przygodówkami. Jak widać jednak powstają tam też inne gry...
Słowem wstępu... Jedną z takich jest First-Persoon-Shooter firmy Kylotonn noszący tytuł Bet on Soldier. Akcja gry toczy się w świecie gdzie wojna trwa już dziesięciolecia. Nikt nie pamięta, kiedy miała swój początek jednak ludzie nauczyli się z nią żyć. Wojna stała się dla wielu biznesem i to dosyć opłacalnym. Na polach bitwy walki między sobą toczyli tzw. mistrzowie. Byli to najlepsi żołnierze dwóch stron konfliktu WRF i UAN biorący udział w walkach o pieniądze - i do tego - puszczanych na żywo w telewizji. Byli oni sławni i bogaci jednak żaden z nich nie dożył choćby wcześniejszej emerytury... Główny bohater Nolan Daneworth nie spodziewał się, że niedługo dołączy do grona bogatych, ale nie do końca normalnych ludzi. Daneworth był zwykłym żołnierzem, który na froncie poznał pewną pielęgniarkę. Wkrótce pobrali się i zamieszkali na farmie. Ale cóż to... Opancerzone "byki" rozwaliły jego farmę i zginęła jego żona. Daneworth dowiadując się, że są to bracia Borienko - jedni z mistrzów B.o.S - postanawia do nich dotrzeć i wziąć odwet za swoja żonę. Cóż za piękny i epicki początek prawda?
Ekonomiczne podejście? Dalszej fabuły opisywać nie będę, bo - albo będę spoilerował, albo nie opisze nic takiego... Gdy zaczynamy grę wita nas interaktywny trening. Dowiadujemy się na nim, że... musisz sobie kupić broń... musisz kupić sobie amunicje... uszkodzony pancerz naprawiasz... za pieniądze. Wszystko to w odpowiednim punkcie. W trakcie trwania misji nie da się też zmienić ani dokupić nowej broni. Chcesz najemników do pomocy? Daj 2000 baksów, a będziesz ich miał. Choć inżynier reperujący ci za darmo zbroje jest wart tej kasy. Nie ma co, los mistrza nie jest ani łatwy ani tani. Płacisz tu za absolutnie wszystko. Łącznie z save'ami! To jest jeden z skandali tej gry. Punktów do zapisu gry na każdej mapie jest może 3-4 to jeszcze cena zapisu szybko przekracza 1000$. Nie mówię jak to jest irytujące, gdy musimy kupić amunicję, bo dalej nie pogramy i zdziwko... nie stać cię na save. Dlatego w grze trzeba mierzyć headshoty. Wymarzony trening dla amatora kampingu.
Ale przecież pieniądze nie spadną ci z nieba. Z czegoś się muszą brać. Gotówki dostarcza ci każdy zabity wróg - choć zapłata za wroga zabitego strzałami w głowę jest większa, więc kolejny plus dla kampingu. Zapłatę dostajemy również za każdą ukończoną misje. No i ostatnim źródłem dochodu jest walka z mistrzem.
Ja mistrz ty umierasz... Walki z mistrzami są również irytujące, co sama ekonomia. Na pokonanie każdego z mistrzów masz ograniczony czas (minuta) i z każdą sekundą spada wartość zakładu. Więc jeśli uporamy się z mistrzem w pół minuty z 3000 dostaniemy marne 1500. Ledwo na save starczy... Oczywiście każdy mistrz ma jakiś skandaliczny idiotyzm, który daje nam nad nimi przewagę. Może sobie powalczyć z gostkiem, który poczęstuje cię rakietami obezwładniającymi, które zawsze - ! - trafiają. A może wolisz jednak mistrzunia z samoregenerującym pancerzem? Do tego każdy mistrz na starcie "pole ochronne", które np. wyłącza się, kiedy on przeładowuje broń lub - o hosanna - niszczymy baterie na jego plecach (dziwne, bo tam też widnieje pole...). Mi się może zdaje, albo to jest robione na siłę, aby gracz mniej zarobił na pojedynku albo ja jestem noobem. Na szczęście przed każdą misją wybieramy mistrzów z którymi chcemy walczyć.
Jak ty się ładnie rozpadasz. Grafika, która w 2005 budziła podziw może cieszyć oko nadal. Oczywiście wszystko ma swoją cenę. Sprzęt podany w nagłówku może nie wystarczyć do grania w 1024x768 z full detalami. Choć bywa też, że po zjechaniu na najniższe detale gra chodziła na procku 1,6 GHz. Choć wtedy traci naprawdę dużo na wyglądzie. Jednak, aby porównać to wszystko przeszedłem się do kafejki, którą prowadzi mój znajomy by obejrzeć jak to wygląda na full detalach. No cóż... powiem, że wtedy to wbiło mnie w fotel. Grafika cieszy oko. Podobać się mogą również pancerze. Co jak co, ale człowiek w ciężkim pancerzu budzi respekt. Choć zastanawiam się jak się w tym wszystkim chodzi. Ładne i - przede wszystkim - zróżnicowane są też poziomy na których gramy. Choć wiele z nich toczy się na terenach zabudowanych znajdzie się też kawałek lodowego pustkowia. Oczywiście nie tylko zimą człowiek żyje. Znajdą się dla nas również ponuro-jesienne klimaty. No i sama fizyka... Do fizyki przedmiotów nie mam nic. Wręcz ją pochwale. Ustrzelona beczka pięknie się miota pod naciskiem ciśnienia wewnątrz niej. Tak samo, żołnierze pięknie padają... choć drażni mnie, że postrzelony w głowę z shotguna wróg zamiast być odrzucony do tyłu to przewraca się do przodu...
Questa, questa daj mi questa... Misje wybieramy sami. Po ukończeniu każdej z nich na mapie widzimy zarówno te, które były, jak i nowe. Jeśli chcemy, możemy uzyskać również informacje o misji. Cele, poziom trudności itp. Cele są różne - a to coś obronić, a to zdobyć, czyli nic oryginalnego. Gdy już wybierzemy misje po kolei kupujemy broń, zbroję i wybieramy mistrzów, z którymi chcemy walczyć. Po czym let's go.
Bo ja bardzo strzelać chce czy pokażesz mi czym strzela się? Oczywiście to, co fani FPS-ów lubią najbardziej - bronie. Nie mogło ich tu zabraknąć a jakże. Mamy wszystkiego do wyboru do koloru. Na początku wprawdzie asortyment mamy ograniczony, ale wraz z postępami w grze pojawiają się nowe narzędzia zagłady. Do wyboru mamy między innymi strzelby, karabiny, karabiny "komandosów", karabiny snajperskie, rakietnice, miniguny, pistolety, uzi itd, itd. Możemy przy sobie nieść jedną bron zwykłą, pistolet i broń ciężką. Oczywiście powinniśmy wziąć ze sobą również jakieś granaty. A tu też mamy wybór. Odłamkowe? Obezwładniające? Ogniowe? Co tylko chcesz. Jeśli masz dość kasy oczywiście. Żal mi trochę pomysłu ze zbrojami. A raczej żal mi tego, że są tylko trzy. Lekka, średnia i ciężka. Podobnie jest z dość ciekawymi tarczami, które ochraniają nas przed wrogimi pociskami. Do czasu, aż się nie zużyją... I można ich używać tylko w połączeniu z uzi lub pistoletem.
Bo ja nająć ciebie chcę. Ostatnią "płatną" rzeczą w grze są najemnicy. Nie mamy za wiele ich rodzajów do wyboru. Standardowy szturmowiec z karabinem, inżynier reperujący nam zbroję czy snajper z wiadomo czym... Każdy ma swoją cenę i swój "level". Choć poziom ogranicza się tylko do tego, jaką najemnik nosi broń i pancerz. Niestety inteligencji to nie pomoże. O ile najemnicy słuchają się naszych rozkazów - które mamy, aż trzy... stój, chodź za mną, naprawiaj - to już wyszukiwanie dróg leży. Parę razy, gdy chodziłem po rozmaitych rampach kochana łajza pogubiła się gdzieś po drodze i musiałem powoooli zaczynać od nowa. Nie lepiej jest z drabinami. Najzabawniejszym bugiem, jaki zobaczyłem było chyba zacięcie się inżyniera w połowie drogi na górę po drabinie... o ile w ogóle wszedł. Ja zawsze brałem tylko i wyłącznie inżynierów by nie wydawać kasy na naprawę pancerza.
Cóż mi charczy w uszach? Dźwięk... dźwięk... eee? Muzyki prawie brak... jedyne dźwięki jakie głównie słyszymy to odgłosy strzałów, kroków i krzyki naszych najemników. No i to, czym bardzo się podniecano. Rewelacyjnie oddane sapanie! O rajuśku... Te wszystkie elementy akurat zrealizowano dobrze, ale jakieś urozmaicenie by się przydało...
Niestety już się zamykam... Ogólnie B.o.S jest bardzo ambitną grą. Jak dla mnie - zbyt ambitną. Twórcy chcieli stworzyć ciekawy FPS z wątkiem płacenia za wszystko. I to płatny save jest jedną z przyczyn mniejszej przyjemności płynącej z gry. Jednak, jeśli cię to nie męczy możesz ruszać do walki w multiplayer do 32 graczy. Choć nie wiem czy choćby tylu znajdziesz chętnych do gry... na całej sieci.
Ocena : 6/10 Grafika : 9 Muzyka : 5 Grywalność : 6
Plusy : + Grafika (patrząc na rok 2005) + Ciekawy pomysł z płaceniem za broń, amunicje itp. + Ładnie zrobione odgłosy...
Minusy : - Szkoda tylko, że muzyki do nich brak... - Płatny save! - Walki z mistrzami - Najemnicy z sprawną tylko prawą półkulą mózgową...
Wymagania : - Pentium 4 2 GHz, - 512 MB RAM - Karta graficzna 64MB (Geforce 3 i wzwyż)
AUTOR: VISOR
|
|