Produkcja : USA Gatunek : Thiller Science fiction Data Premiery : 16.07.2004 Reżyser : Alex Proyas Scenariusz : Akiva Goldsman Wykonanie : Will Smith
Często zdarza mi się być na "głodzie filmowym". Zalewany wieloma filmami w stylu "Jeden Rozpierdzielator vs 10.000 talibów" zacząłem poszukiwać filmu, który nie przyciągnąłby mnie do siebie czymś innym niż ilością krwi do której stworzenia zużyto pewnie tysiące butelek ketchupu. Jeśli to był Helmans nie mam nic przeciwko, bo ten ketchup jest najgorszym jaki jadłem, ale skupmy się na filmach.
W końcu z wielkich nudów sięgnąłem po archiwalny numer CD-Action. Znalazłem w nim krótki artykuł o robotach, którego nawet nie czytałem, ponieważ moją uwagę przykuła małą żółta rameczka. Opisany w niej był film pod tytułem "Ja Robot". Jakie był moje wrażenia po zaatakowaniu pobliskiej wypożyczalni z jedną złotówką? Wyjąłem płytę z myślą "Dawno czegoś takiego nie widziałem".
Film ten opowiada z pozoru banalną historie w banalnym już świecie. Akcja filmu rozgrywa sie w Chigago roku 2035 gdzie roboty swobodnie chodzą po ulicach wraz z normalnymi ludźmi. Roboty te jednak można nazwać swoistą "pomocą domową". Dzięki napisanym przez Dr. Alfreda Lanning'a trzech prawach robotyki roboty muszą słuchać się ludzi do takiego stopnia, gdy ich polecenie nie uczyni szkody innej osobie.
Film zaczyna się właśnie poprzez zapoznanie się z trzema prawami. Zaraz po napisach wstępnych przenosimy się do domu Detektywa Dela Spooner'a (w którego rolę wcielił się Will Smith). Od samego początku możemy zauważyć wrogość Sponner'a w stosunku do robotów. Choćby tekst "Z drogi blaszaku" to robota roznoszącego pocztę. Innym dowodem na jego niechęć w stosunku do robotów jest pościg za robotem biegnącym z cudzą torebką. Sponner myślał, że robot ją ukradł, mimo iż wiedział o tym, ze robot nie może tego zrobić dzięki prawom Lanning'a. I jak się okazuje jego przypuszczenia nie były słuszne. Jednak skąd ta niechęć? Być może ma to coś wspólnego z tajemniczym snem Spooner'a którego kolejne urywki poznajemy wraz z upływem czasu? Takich pytań będziemy sobie w trakcie filmu zadawać więcej.
Jednak właściwy film zaczyna sięm gdy główny bohater zostaje wezwany na miejsce samobójstwa. Dr. Lanning odebrał sobie życie skacząc z okna. Taka jest wersja policji. Wtedy Spooner w pokoju Lanning'a spotyka agresywnego w stosunku do niego robota nowej generacji. To wszystko długo jest tłumaczone tym, że robot zaatakował, ponieważ Spoon wymierzył do niego z broni.
Jednak Spooner nie dopuszcza do siebie, że to było samobójstwo. Spoon interesuje się tą sprawą również z powodu tajemniczych więzi, jakie łączyły go z Lanningiem. Powoli dochodzi, że tak naprawdę Lanning... Nie. Nie będę psuł wam wielkiej przyjemności poznawania kolejnych warstw fabuły. Scenariusz napisany przez Akiv'a Goldsmana jest dla mnie istną perłą thillerów sc-fi.
Teraz parę słów o obsadzie. Jedyną naprawdę znaną postacią grającą w tym filmie jest Will Smith kojarzony m.in. z serii "Bad Boys". Jednak w tym filmie nie wzbił się na wyżyny ani nie upadł na ziemie. Aktorstwo jest takie, jakie miało być. Nie razi w oczy amatorszczyzną i to się liczy.
No i pora na łyżkę dziegciu do słoju miodu. Roboty. A właściwie to jak wyglądają. Co jak co ale minie ich wygląd przypominał trochę film Pixara. Nie są może jakieś totalnie dziecinne, ale mnie jednak to trochę mierzi...
Jednak ograny świat czy wygląd robotów nie pozwala mi nie powiedzieć, że mamy do czynienia z kawałkiem solidnego kina. I to nie jest kino w stylu filmów z Schwarzennegerem. Tutaj strzelanie to może 10% filmu. Tutaj liczy się to jak prosta sprawa samobójstwa rozwija się z każdym zdarzeniem. Cały czas poznajemy nowe elementy układanki, która zaskakuje zakończeniem. A więc...