| Katyń - Recenzja |
|
Katyń
Produkcja : Polska Gatunek : Dramat Premiera : 21.09.2007 Reżyser : Andrzej Wajda Scenariusz : Andrzej Mularczyk, Andrzej Wajda, Władysław Pasikowski Wykonanie : Artur Żmijewski, Maja Ostaszewksa, Wiktoria Gęsiewska, Andrzej Chyra, Danuta Stenka, Agnieszka Glińska, Paweł Małaszyński.
Kiedy zaczynam pisanie tego artykułu jestem może pół godziny po powrocie z kina. Emocje towarzyszące oglądaniu filmu jeszcze mnie nie opuściły. A miałem uczucia pozytywne, jak i negatywne. Z jednej strony naprawdę doskonale zrobione zdjęcia i ciekawy pomysł. W końcu zbrodnia Katyńska jest wciąż sprawą dość kompromisową. Polacy obwiniają Rosjan, a Rosjanie, Niemców. Ta burza przysłużyła się filmowi, który cieszył się taką popularnością, że nasza wychowawczyni zajęła bilety dopiero w ostatnim tygodniu jego wystawiania w Cinema City. Popularności też dodawał mu sam reżyser, którym był Andrzej Wajda. Większość Polaków chyba kojarzy tego reżysera. Tak samo postarano się w sprawie obsady filmowej. Wielu z nas chyba zna Artura Żmijewskiego ("Świadek Koronny", "Odwróceni") czy Pawła Małaszyńskiego (grającego aktualnie w "Tajemnicy twierdzy Szyfrów"). Wszystko wydawałoby się doskonałe, ale...
No właśnie to jedno, "ale". Niektóre sceny. Zdarzają się być sztucznie przeciągane, co potrafi doprowadzić do nudy. Na początku, gdy Anna (Maja Ostaszewska) szukała swego męża Andrzeja (Artur Żmijewski) i dowiedziała się w jednej z plebani - gdzie utworzono polski szpital - że on i inni oficerowie armii zostali wzięci do niewoli zawiewa po prostu nudą... Długie wzruszenia ciągłe bieganie z rowerem tam i tu... Nie tego spodziewałem się po tym filmie. Gdy oficerowie wsiadają już do wagonów akcja na jakiś czas skupia się właśnie na Andrzeju. Poznamy tam też Porucznika, pilota Piotra (Małaszyński) i Porucznika Jerzego (Chyra). Parę ujęć w wagonie, po czym dojazd do Kozielska. I tutaj znów powrót do Anny, a potem do pewnego profesora z Krakowa. I takie to skakanie pomiędzy różnymi bohaterami. Co jak co, ale mnie to irytuje. Po jakimś czasie nie wiem czy film opowiada w końcu o dramacie rodzin katyńskich czy historie samych ofiar. Jeśli dramaty rodzin katyńskich - mało tu tego. A jeśli historie oficerów - też nie za wiele... Poza tym jak dla mnie film sprawia wrażenie pół filmu-pół dokumentu. Sam nie wiem czy zaliczać to jako plus czy minus.
Szmery wymienione. Przejdźmy do pochwał. Na pierwszym miejscu sceneria i stroje. Naprawdę doskonale wykonane mundury. Zarówno Rosjan jak i polskich żołnierzy. Bardzo przypadł mi do gustu mundur pilota noszony przez Piotra. Dokładnie takiego ubrania oczekiwałem. Czarna skórzana kurtka i czapeczka. Żadnych udziwnień, nic. Pięknie zrobiono też obóz w Kozielsku. Było widać, że to obóz a nie hotel. Wielopiętrowe drewniane łóżka ciasne korytarze dziury w ścianach, przez co w środku panował wielki mróz. Miłym dodatkiem jest użycie prawdziwych nagrań z tamtych czasów. Wygląda to interesująco. Film jest przyjemnością dla oczu.
A czy przyjemnością dla uszu? Nie powiem, że jest źle. Ale nie powiem też, że było wybitnie. Muzyka spełniła swoje zadanie. Często zdarzało się mieć odczucia jakby jej nie było, ale budowała klimat. Więc to, co zrobił Krzysztof Penderecki zaliczam na plus.
Parę słów powiem również o klimacie. A sam klimat jest tutaj na przemian niszczony jak i budowany. Często wyżej wspomniane przeskakiwanie potrafi "wytrącić" widza z wczucia się w film. A wszystko to by potem powstał na nowo w kolejnych scenach.
Poza tym film ma to "coś". Gdy go oglądałem i się zakończył myślałem sobie: "Co jest? Godzinę trwał"? A gdy już zapalono światła spojrzałem na zegarek, ujrzałem godzinę 12:48 (seans zaczął się o 10:30, ale nie brakowało reklam przed filmem...). Więc mimo wad większa część filmu wciąga.
No i sam koniec - aktorstwo. Jak już pisałem obsada filmu to znani polscy aktorzy jak i tacy o których nie słyszeliśmy bądź mogliśmy nie słyszeć. Jednak mimo wszystko było dobrze. Naprawdę doskonale wypadli ludzie grających polskich oficerów na samym końcu filmu. Naprawdę nie mogłem wtedy oderwać wzroku od tego, co działo się na "ekranie". Wszystko było tak nakręcone, że słowa, jakie wymawiają bohaterowie "Święty odpoczynek daj nam panie, chleba naszego powszedniego i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" lepiej do nas docierają. Jednak oprócz tego po prostu nie mam co napisać... Każdy spełnił swoje zadanie i nic nie spaprał. A więc...
Ocena : 8/10
Plusy : +Mimo wszystko... wciąga +Tematyka +Stroje i scenerie +Muzyka +Znani polscy aktorzy
Minusy : -Nuda w niektórych momentach -Wkurzające skakanie między scenami przez czasami film traci klimat.
|
|