| Rycerze Okrągłego Spodka |
W Białymstoku w dniach 27 lutego - 1 marca odbył się konwent fantastyki Rycerze Okrągłego Spodka. Nazwę wziął od miejsca, w którym jest organizowany - Spodki należące do Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Animacji. WOAK właśnie, przy współpracy z Wczesnośredniowiecznym Bractwem Historycznym "Winland", Stoproces, Elizjum, Klubem Fantastyki UBIK i Frontem Wschodnim zorganizował ów konwent.
Konwent rozpoczął się około 17.00 27 lutego, pokazem Winlandu, który zaprezentował się również dwa dni później, w niedzielę. Będąc złośliwym, powiedziałbym, że pomachali mieczami i poszli - ale toć ja złośliwy nie jestem. Ekwipunek mieli na pewno dobrej jakości, wikiński, pełne wyposażenie, tj. oręż, średnie zbroje i tarcze. Podczas inscenizowanej walki korzystali natomiast tylko z mieczy.
Piątkowym wieczorem natomiast odbył się koncert zespołu Duan, grającym muzykę irlandzką. Rzeknę tak: ostatnio bardzo polubiłem neofolk ;]. W pewnym momencie Witek Kulczycki, lider zespołu, zapytał: "Teraz będzie pogański kawałek! Lubicie pogańskie kawałki?", na co cała sala, ryczący tłum RPGowców, krzyknął radosne:"Taaak!". No i Duan zagrał "Queen of May",, utwór poświęcony Bogini Matce podczas święta Beltane. Przez cały, choć dość krótki, bo trwający niecałe 2h, koncert publiczność tańczyła, korzystając ze skocznej, radosnej muzyki. Osobiście również polecam - kilka utworów można ściągnąć z oficjalnej strony zespołu.
Sobota i niedziela opierała się przede wszystkim na spotkaniach z autorami książek oraz turnieju bitewniaków i karcianek. Bitewniaki rozgrywano w Warhammerze (w tej dziedzinie był przeprowadzony turniej), Warhammerze 40k oraz LotR. Karcianki - cóż, widziałem tylko WoWa. Pisarze natomiast, którzy przybyli na konwent, to Andrzej Pilipiuk, o którym poniekąd więcej będzie w oddzielnym artykule ["Artyzm? A co to jest takiego?" w dziale "Książka" ], Maja Lidia Kossakowska, Jacek Komuda, Magdalena Kozak oraz Jarosław Grzędowicz. Miał pojawić się również Andrzej Sapkowski, ale, jak czytamy na stronie WOAKu, nie mógł przybyć z powodów osobistych. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku nic przybycia nie uniemożliwi.
Jeden ze spodków został wykorzystany do wystawienia prawie-średniowiecznego jarmarku. Cóż, prawie, bo niestety stoły nie uginały się pod ciężarem towarów. Sprzedawano przede wszystkim jadło, napitek i ozdoby - i tu muszę uznać, że jeśli już coś było na stole, to całkiem interesujące. Ale cóż, jeśli ktoś chce zobaczyć średniowieczny jarmark, to polecam inscenizację Bitwy pod Grunwaldem. Nie wymagajmy jednak za dużo - wszak było to tylko jedna grupa historyczna.
Wieczorem cieszyły się zainteresowaniem przede wszystkim dwie atrakcje: debata pisarzy na temat źródeł i wzorców w kreowaniu polskiej fantastyki, podczas której artyści dyskutowali nad zagadnieniami z dziedziny literatury - oczywiście przede wszystkim tymi, które dotyczą fantastyki. O 20.00 natomiast na scenie wystąpił białostocki kabaret IDEA. Cóż, niestety nie mogę powiedzieć wiele, ponieważ byłem nań nieobecny - z tego jednak, co słyszałem, skecze były podciągnięte pod fantastykę. Choć nieszczególnie zabawne.
W międzyczasie można było spokojnie szlajać się po Spodkach (że pominę bar ;)). Na terenie całego konwentu rozwieszone zostały prace Grzegorza Komorowskiego oraz uczestników konkursu plastycznego, cieszące oczy widokami krasnali, smoków i surrealistycznych postaci. Można było również obejrzeć trzy filmy: "Przyjaciel wesołego Diabła", "Rycerz" oraz "Volkodav".
Cały konwent zakończył drugi koncert, tym razem muzyki słowiańskiej i skandynawskiej. O 20.00 zagrała grupa Percival w trzyosobowym składzie. Grali rytmy tak słowiańskie i skandynawskie, jak i te bardziej na południe, tj. okolice Bizancjum. Większość konwentowiczów była już zmęczona, jednak część, szczególnie odpoczywający już Winlandczycy, gorąco dopingowała muzyków.
|
|